Wesele tętniło życiem – śmiechem, muzyką i szumem rozmów. Miękki blask sznurów świateł rzucał ciepłą, złotą poświatę na udekorowaną salę, nadając miejscu niemal magiczny charakter. Przez tłum niosły się odgłosy stukających kieliszków i radosne okrzyki. Dla wszystkich innych było to idealne świętowanie.
Ale nie dla mnie.
Nie po zobaczeniu tej krwistoczerwonej róży.
Dłoń Declana spoczywała opieku
















