– Idę z tobą.
Zamarłam z dłonią na klamce. Odwróciłam się lekko, napotykając spojrzenie Declana z drugiego końca pokoju. Jego poza była swobodna, jedną rękę trzymał w kieszeni, ale w jego tonie było coś... stanowczego. Jakby nie było miejsca na dyskusję.
Uniosłam brew. – Dlaczego?
Declan wzruszył ramionami, idąc w moją stronę. – Powiedziałaś, że jedziesz do domu mojej matki. Pomyślałem, że się prz
















