Declan i ja ledwie mieliśmy chwilę na oddech, zanim znów znaleźliśmy się w jego gabinecie na omówieniu działań. Wstępna zgoda Silasa Mercera była zwycięstwem, ale Declan nie należał do osób, które zostawiają cokolwiek przypadkowi. Chciał domknąć interes, przypieczętować go żelaznym uściskiem dłoni i nie zostawić miejsca na wątpliwości.
– Myślisz, że naprawdę go przekonaliśmy? – zapytałam, opadają
















