— Uśmiechnij się, Sieno. Wyglądasz, jakby prowadzono cię na własną egzekucję.
Głos Declana był cichy, ale wyczuwalna pod nim ostra nuta sprawiła, że podniosłam wzrok. Jego dłoń spoczywała lekko na moich plecach, gdy wysiadaliśmy z samochodu, a flesze aparatów błyskały niczym miniaturowe pioruny przed wejściem do posiadłości Sterlingów.
Przykleiłam do twarzy ten rodzaj uśmiechu, który dopracowałam
















