Stałam pod drzwiami gabinetu jeszcze długo po tym, jak głos Vivian ucichł. Cichy szum rozmowy powrócił, teraz przytłumiony, jakby wiedzieli, że wciąż tam stoję.
Ciężar jej ostatnich słów przytłaczał mnie, zaciskając się ciasno wokół mojej piersi.
„Z Declanem sobie poradzę. Martwię się o jego żonę”.
Korytarz ciągnął się przed mną, ciemny i pusty, ale nie mogłam pozbyć się wrażenia, że czyjeś oczy ś
















