Punkt widzenia matki Declana
— Proszę pani, musi pani to zobaczyć — powiedziała moja asystentka pilnym tonem, podając mi telefon.
Wzięłam urządzenie, mrużąc oczy na widok ekranu. Nagłówek krzyczał: „Plotki o fikcyjnym małżeństwie dziedzica Sterlingów – Czy chodzi tylko o pieniądze?”.
Twarz Vivian pociemniała. Odłożyła telefon na biurko z głośnym trzaskiem, zapominając o herbacie. — Co to za bzdury
















