Upozorowana namiętność: Kozioł ofiarny miliardera

Upozorowana namiętność: Kozioł ofiarny miliardera

Autor: Joooooe

Rozdział 3
Autor: Joooooe
15 cze 2026
— Idziesz czy nie? — Głos Declana wyrwał mnie z zamyślenia nad papierami na jego biurku. Mówił ostro, tonem nieznoszącym sprzeciwu. Zamrugałam, zaskoczona. — Gdzie idziemy? — Zobaczysz. — Posłał mi półuśmiech i bez słowa wyszedł, zmuszając mnie do pośpiesznego zbierania rzeczy. Co za bezczelność. Poszłam za nim do samochodu, gdzie usiadł na tylnym siedzeniu, ledwo zauważając, że do niego dołączyłam. — Naprawdę nie zamierzasz mi nic powiedzieć? — zapytałam z wyraźną frustracją w głosie. — Cierpliwości, Sienno. — Nawet na mnie nie spojrzał, tylko wpatrywał się w okno, chłodny jak zwykle. Zatrzymaliśmy się przed ekskluzywnym butikiem. Wyjrzałam przez okno i odwróciłam się do niego, osłupiała. — Butik? Co, idziesz teraz na zakupy? Bez słowa otworzył drzwi, dając mi znak, bym wysiadła. Poszłam tylko dlatego, że ciekawość brała górę. Wewnątrz butik lśnił marmurowymi podłogami i lustrami, a na wieszakach wisiały markowe suknie. Natychmiast podeszła do nas kierowniczka, wysoka, elegancka kobieta. — Dzień dobry, panie Sterling — przywitała go z uśmiechem, który wydał mi się zdecydowanie zbyt wylewny. Jej wzrok spoczął na mnie, oceniając mnie. — A to musi być Siena. Chodź ze mną, kochana. — Chodź ze mną dokąd? — mruknęłam, wciąż próbując pojąć, co się dzieje. Zerknęłam na Declana, który skinął głową, ponaglając mnie wzrokiem mówiącym: „Zaufaj mi” — jakbym miała jakikolwiek wybór. Kobieta zaprowadziła mnie do prywatnej przymierzalni wypełnionej rzędami kreacji. — Pan Sterling chciał, żebyś przymierzyła kilka sukienek na specjalną okazję. Już miałam zapytać, co to za „specjalna okazja”, ale podała mi olśniewającą suknię w kolorze kości słoniowej, która odebrała mi mowę. Materiał był miękki, elegancki, wręcz prosił się o założenie. — Dalej, przymierz — zachęciła mnie. Wślizgnęłam się w suknię, czując się, jakbym weszła w życie kogoś innego. Gdy wyszłam z przymierzalni, wzrok Declana prześlizgnął się po mnie i przez ułamek sekundy wyglądał na niemal… zadowolonego. Niemal. — Wygląda dobrze — powiedział od niechcenia, jakbyśmy nie byli w samym środku jakiejś szalonej, absurdalnej przygody. — Dobrze? Tylko tyle masz do powiedzenia? — prychnęłam poirytowana. — Może łaskawie powiesz mi, dlaczego bawimy się w przebieranki? — Jeszcze nie skończyliśmy — odparł. — Chodź za mną. Przeszliśmy do innej części butiku, gdzie pod szkłem lśniły pierścionki. Moje oczy rozszerzyły się. — Pierścionki? Declan… czy to są obrączki ślubne? — Bystra jak zawsze — rzucił z drwiną, podnosząc prostą, elegancką obrączkę i wsuwając mi ją na palec, zanim zdążyłam zareagować. Diament zabłysnął w świetle, a ja gapiłam się na niego zaniemówiwszy. — Naprawdę robisz to wszystko bez słowa wyjaśnienia? — warknęłam, wyrywając rękę i gapiąc się na niego. — To nie jest normalne, Declan. Ludzie tak nie robią… Przerwał mi spokojnym spojrzeniem. — Myślałem, że się dogadaliśmy. Bez zbędnego zamieszania i zwłoki. Więc robimy to czy nie? Otworzyłam usta, by zaprotestować, ale on już wybrał obrączkę dla siebie i podał ją obsłudze. To wszystko wydawało się snem — irytującym, baffling snem, z którego nie mogłam się obudzić. Gdy w końcu wyszliśmy z butiku, znów się do mnie odwrócił. — Następny przystanek — urząd stanu cywilnego. Szczęka mi opadła. — Urząd? Żartujesz sobie? Chcesz to zrobić teraz? Dzisiaj? — Tak — powiedział, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. — Dzisiaj. — Ale… — wykrztusiłam, wciąż oszołomiona tempem wydarzeń. — Ale to jest… zdecydowanie za szybko, Declan. Ja nawet nie potrafię… — Chcesz tego układu czy nie? — Spojrzał na mnie, jego oczy były zimne, ale intensywne. — Tu nie ma miejsca na półśrodki, Sienno. Zamknęłam usta, zdając sobie sprawę, że wszelkie protesty są bezcelowe. Ten człowiek już podjął decyzję. Więc biorąc głęboki oddech, wsiadłam do samochodu i próbowałam uspokoić gonitwę myśli, gdy kierowca wiózł nas do urzędu. W środku miałam wrażenie, że czas przyspieszył. Papiery, długopisy, podpisy… i nagle, w ciągu kilku minut, oficjalnie zostaliśmy małżeństwem. Spojrzałam na obrączkę na moim palcu, wciąż nie mogąc uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Gdy wyszliśmy na zewnątrz, Declan już szedł do samochodu. — Jedźmy do domu — rzucił przez ramię. — Do domu? — Prawie się zakrztusiłam. — Nie spakowałam się. Nawet nie wróciłam do swojego mieszkania! Declan, nie jestem gotowa na… to wszystko. Zatrzymał się i odwrócił do mnie. — Nie będziesz niczego potrzebować ze swojego mieszkania. Wszystkim się zająłem. — Co to znaczy „zająłeś się wszystkim”? — Gapiłam się na niego, czując, jak buzuje we mnie mieszanka złości i niedowierzania. — Dokładnie to, co powiedziałem. — Uniósł brew, niewzruszony. — Wszystko, czego potrzebujesz, jest w domu. Idziesz czy nie? Pokręciłam głową, zupełnie zbita z tropu jego pewnością siebie i całkowitym lekceważeniem tego, jak przytłaczające to wszystko było. Ale po raz kolejny wygrał, a ja wsiadłam do auta, czując się bardziej uwięziona niż kiedykolwiek. Kiedy podjechaliśmy pod jego — nasz — dom, musiałam przyznać, że robił wrażenie. Luksusowy apartamentowiec, taki, jakie widuje się tylko w magazynach. Zaprowadził mnie do prywatnej windy, która wywiozła nas do penthouse’u, a ja weszłam do przestrzeni, która aż krzyczała bogactwem. Okna od podłogi do sufitu, kosztowne dekoracje, pełen luksus. — To… nasze miejsce? — zapytałam, nie mogąc w to uwierzyć. Skinął lekko głową, niewzruszony. — Twój pokój jest na końcu korytarza. — Dał mi znak, bym szła za nim. Weszliśmy do sypialni, która była niemal wielkości mojego całego starego mieszkania. Sama garderoba odebrała mi mowę — była po brzegi wypełniona ubraniami, które, jak mogłam się domyślić, kosztowały więcej niż zarabiałam w rok. Przesunęłam dłonią po wieszakach z markowymi strojami, wciąż próbując pojąć, że to ma być moje nowe życie. Sukienki, bluzki, nawet buty w moim rozmiarze — wszystko starannie poukładane, czekające na mnie. Skala tego luksusu była oszałamiająca. — To wszystko… to za dużo — wymruczałam niemal do siebie, odwracając się do Declana, który obserwował mnie z tym samym nieprzeniknionym wyrazem twarzy. — Przyzwyczaj się — odparł chłodno. — Wszystko, czego potrzebujesz, jest tutaj. Nie będziesz musiała wracać do starego mieszkania. — Jasne. — Starałam się mówić spokojnie, ale cała ta sytuacja była surrealistyczna. To nie był tylko awans społeczny; czułam się, jakbym weszła w życie kogoś innego, kogoś, kto faktycznie pasuje do takiego miejsca. A to wszystko przez… kontraktowe małżeństwo? Głos Declana wyrwał mnie z myśli. — Rozgość się. Będę w gabinecie, gdybyś czegoś potrzebowała. Opadłam na krawędź łóżka, wciąż oszołomiona, gdy on odwrócił się, by wyjść. — Ach, jeszcze jedno — dodał, zatrzymując się w drzwiach. — Nasze pierwsze publiczne wystąpienie jako para jest jutro. Bądź gotowa. Serce mi zabiło mocniej. — Czekaj, publiczne wystąpienie? Już? Wzruszył ramionami. — Tak. Im szybciej świat nas zobaczy razem, tym lepiej. Odpocznij, Sienno. Jutro będzie wielki dzień. I z tymi słowami wyszedł, zostawiając mnie w ogromnym, pięknie urządzonym pokoju, który miał być mój. Siedziałam tam przez chwilę, chłonąc to wszystko, próbując zrozumieć, że to dzieje się naprawdę. Jeszcze wczoraj prowadziłam normalne, przewidywalne życie, pnąc się po szczeblach kariery w firmie i myśląc, że może skończę z kimś takim jak Bryce. Teraz byłam żoną Declana Sterlinga, jednego z najbogatszych ludzi w mieście, a wszystko, co znałam, zostało wywrócone do góry nogami. Położyłam się na miękkim, ogromnym łóżku, wpatrując się w sufit i próbując nadać sens ostatnim kilku godzinom. Czy to w ogóle było realne? Czy może to jakiś dziwaczny sen, z którego zaraz się obudzę? Ale gdy zerknęłam na diamentową obrączkę lśniącą na moim palcu, rzeczywistość uderzyła mnie z całą mocą. To działo się naprawdę. To było teraz moje życie. Na dobre i na złe.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 – Upozorowana namiętność: Kozioł ofiarny miliardera | Czytaj powieści online na beletrystyka