Następnego dnia przyłapałam się na tym, że spaceruję w pobliżu posiadłości rodziny Declana.
Nie planowałam tu przychodzić, ale po godzinach krążenia po domu rodziców potrzebowałam pretekstu, żeby wyjść. Mama obserwowała mnie, jakbym miała się zaraz rozlecieć, a tata wciąż rzucał uwagi o „daniu sobie czasu na przemyślenia”.
Nie potrzebowałam czasu. Potrzebowałam jasności.
Myśl o wpadnięciu na De
















