Declan podszedł do pomostu i wskazał gestem na łódź wiosłową. – Ruszamy?
Zawahałam się, mierząc łódź sceptycznym spojrzeniem. – Spodziewasz się, że wejdę do tego czegoś? Czy wyglądam na kogoś, kto potrafi wiosłować?
Uśmiechnął się półgębkiem, odwiązując już linę. – Nie będziesz musiała. Ja zajmę się tą trudniejszą częścią. Ty po prostu usiądź wygodnie i ciesz się chwilą.
Skrzyżowałam ramiona, u
















