Jego nieuchwytna obsesja

Jego nieuchwytna obsesja

Autor: Vesper·Lune

Gorzki pocałunek
Autor: Vesper·Lune
25 lip 2026
TESSA Tylko mi się tak wydawało, czy oświadczyny w klubie wypchanym po brzegi spoconymi, pijanymi ciałami były najmniej romantyczną rzeczą, jaką można sobie wyobrazić? Osobiście nie potrafiłam wymyślić nic gorszego. Podczas gdy reszta bywalców baru przerwała to, co robiła, i stłoczyła się wokół parkietu, by być świadkami zmieniających życie oświadczyn dwojga zupełnie obcych ludzi, ja pozostałam przyklejona do mojego stołka barowego, powoli obracając topniejący lód w szklance. Muzyka dudniła z potężnych głośników, a bas wibrował prosto wzdłuż mojego kręgosłupa. – TAK! TAK! Wyjdę za ciebie! – pisnęła dziewczyna, a jej głos przebił się przez łomoczącą muzykę. Jęknęłam pod nosem. Samo natężenie hałasu w klubie przyprawiało mnie o pulsujący ból głowy. Podniosłam szklankę i wypiłam resztę drinka. Tani alkohol wypalił ostrą ścieżkę w moim gardle, ale to odwrócenie uwagi było mi na rękę. To był dopiero mój drugi drink tego wieczoru, a już czułam, jak mdła mgła próbuje osiąść na moich myślach. Dałam znać barmanowi, żeby dolał mi alkoholu. Kiedy się odwrócił, mój wzrok powędrował na lewą dłoń. Na palcu serdecznym spoczywała ciężka, złota obrączka, błyszcząca kpiąco w ostrym różowo-niebieskim świetle neonów. Czułam ją jak ołowiany ciężar, ciągnący mnie wstecz, do bolesnych wspomnień z dzisiejszego popołudnia. Jeszcze kilka godzin temu byłam szczęśliwa. Spędziłam ranek w mojej kuchni, piekąc świeże malinowe ciasteczka dla Masona, chcąc zrobić mu niespodziankę w jego studiu artystycznym. Pamiętam ciężar ciepłego pojemnika w dłoniach, gdy szłam ulicą, wyobrażając sobie jego uśmiech. Zamiast tego, kiedy pchnęłam drzwi jego pracowni, mój świat legł w gruzach. Mason nie malował. Siedział w swoim aksamitnym fotelu z opuszczonymi do kolan spodniami. Na podłodze między jego udami klęczała Lola. Te jaskrawe, elektryzująco niebieskie włosy rozpoznałabym wszędzie. Trzymała w dłoni jego stojącego kutasa, a jej wargi ciasno oplatały żołądź jego penisa. Ssała go, przesuwając ustami w górę i w dół po jego twardym kutasie mokrymi, entuzjastycznymi ruchami. Oczy Masona były zamknięte, jego palce wplątane w jej niebieskie włosy, a biodra unosiły się lekko na spotkanie jej ust. Pojemnik z ciasteczkami wyślizgnął mi się z palców i z hukiem uderzył o drewnianą podłogę. Plastikowa pokrywka odskoczyła, a ciepłe ciasteczka rozsypały się w kurzu. Oczy Masona gwałtownie się otworzyły. Sapnął, próbując odsunąć się od ust Loli, ale ten obraz już wypalił się w moim mózgu. Widok jego mokrego kutasa wysuwającego się z jej warg, czysta zdrada tego wszystkiego, sprawiły, że żołądek podszedł mi do gardła. Gardło mi się zacisnęło, a w klatce piersiowej rozkwitł fizyczny ból, gdy tak siedziałam przy barze. Wszechświat miał naprawdę okrutne poczucie humoru, stawiając oświadczyny małżeńskie prosto przed moimi oczami w najgorszym dniu mojego życia. Nagle przez moje ramię padł ciężki cień i odezwał się głęboki, męski głos. – Jaka piękna para – powiedział. Ton był głęboki i gładki, przebijający się przez wywołaną alkoholem mgłę. Podniosłam wzrok i oddech uwiązł mi w gardle. Był oszałamiający. Z gęstymi, kasztanowymi włosami, ciepłymi, brązowymi oczami i ostrą jak brzytwa linią szczęki, wyglądał, jakby zszedł prosto ze stron ekskluzywnego magazynu o modzie. Miał na sobie czarną, dopasowaną koszulę, która przylegała do szczupłej, muskularnej klatki piersiowej. Wpatrywałam się w niego, przez chwilę pozbawiona mowy. W jego oczach przemknęło rozbawienie i zdałam sobie sprawę, że gapię się z otwartymi ustami. Szybko odwróciłam wzrok w stronę parkietu. – Ta – mruknęłam. Wszechświat miał genialny sposób na posypywanie świeżych ran solą. Moje oczy powędrowały z powrotem do złotej obrączki na palcu. – Cóż, to coś nowego – powiedział przystojny nieznajomy, wsuwając się na pusty stołek tuż obok mojego. – Co w tym nowego? – zapytałam. – Kobieta sprawiająca wrażenie tak zagubionej we własnych myślach, siedząc w moim towarzystwie – odpowiedział, zamawiając whiskey. Wypuściłam z siebie rozbawiony chichot. – Wow. Jesteś bardzo skromnym mężczyzną. Kącik jego ust uniósł się w zabawnym półuśmieszku. Przez moje ciało przetoczyła się niebezpieczna fala gorąca. – Mówię z doświadczenia, kochanie – powiedział gładko. Uwierzyłam mu. Mężczyzna o takim wyglądzie nigdy nie musiałby martwić się o to, jak zwrócić na siebie uwagę kobiety. – Masz na głowie coś ciężkiego – zauważył, odwracając się przodem do mnie. – Widzę, jak trybiki pracują. – Dlaczego miałabym omawiać moje prywatne sprawy z nieznajomym? Z jego gardła wydobył się cichy chichot. – Vaughn. Jeśli chciałaś poznać moje imię, wystarczyło zapytać, Ślicznotko. Słysząc, jak nazywa mnie „Ślicznotką”, poczułam dreszcz prosto w żołądku. Zrzuciłam to na karb bogatego zapachu jego wody kolońskiej – mieszanki cedru i piżma. Zapadła między nami krótka cisza, a lukę wypełnił szum klubowego otoczenia. Nie chciałam, żeby zostawił mnie samą na mojej żałosnej imprezie użalania się nad sobą. Zanim zdążyłam się powstrzymać, słowa same wymsknęły się z moich ust. – Mój narzeczony mnie zdradził. Mój były narzeczony. Vaughn zamilkł, biorąc powolny łyk swojej whiskey. Jego ciemne, oceniające oczy utknęły w moich, badając mój wyraz twarzy z intensywnością, przez którą poczułam się obnażona. – I niech zgadnę – powiedział. – Nie skonfrontowałaś się z nim, a teraz planujesz utopić złamane serce w tanim alkoholu. Moje oczy się rozszerzyły. – Więc już mnie przejrzałeś? Starałam się utrzymać zrelaksowaną postawę, odmawiając skurczenia się pod jego intensywnym spojrzeniem. – Ten pierścionek – powiedział Vaughn, wskazując na moją lewą dłoń. – Wciąż masz go na palcu. To oznacza, że nie dotarłaś jeszcze do punktu, w którym mogłabyś rzucić mu go w twarz i kazać mu spierdalać. Próbujesz uciec od rzeczywistości. Boisz się, że w momencie, w którym go zdejmiesz, sytuacja stanie się ostateczna. Stanie się prawdziwa. Na jego ustach zagościł delikatny, porozumiewawczy uśmiech. Jego słowa trafiły tak blisko sedna, że poczułam to jak fizyczny cios. W ułamku sekundy pozbawił mnie wszelkich mechanizmów obronnych. Aby ukryć to, jak bardzo czułam się bezbronna, przełknęłam strach i przysunęłam się bliżej, wkraczając w jego przestrzeń. – Z jakiegoś absurdalnego powodu uważam, że jesteś niesamowicie gorący. Oczy Vaughna natychmiast opadły na moje usta. Przygryzł dolną wargę. – Powinienem czuć się urażony twoją szczerością? Pochylił się bliżej, zbliżając swoją twarz na zaledwie kilka centymetrów od mojej. Ciepły zapach whiskey w jego oddechu musnął moją skórę. Jego usta zawisły dręcząc blisko, na tyle blisko, że czułam ich ciepło, ale nie nawiązał kontaktu. Przedłużające się oczekiwanie doprowadzało do szału. Nie mogąc znieść tej zwłoki, chwyciłam materiał jego koszuli. – Po prostu mnie pocałuj. Vaughn wydał z siebie cichy chichot, po czym zdobył moje wargi swoimi. W chwili, gdy jego usta spotkały się z moimi, każda gorzka myśl o zdradzie Masona, niebieskich włosach Loli i katastrofie w studiu artystycznym zniknęła. Pocałunek był głęboki, ciepły i uzależniający, pochłaniający całą moją istotę. Jego wargi były stanowcze, a jednocześnie miękkie, z łatwością rozchylając moje, by pogłębić pocałunek. Wplotłam palce w jego gęste, kasztanowe włosy, przyciągając go bliżej, gdy gorąco między nami wybuchło. Przez chwilę zatłoczony klub i moje złamane serce nie istniały. Był tylko Vaughn. Całowaliśmy się namiętnie, nasze oddechy mieszały się ze sobą, dopóki czysta intensywność tego zjawiska nie zmusiła nas do oderwania się od siebie, zanim nasze zachowanie stałoby się zbyt nieodpowiednie jak na zatłoczone miejsce publiczne. Oboje ciężko oddychaliśmy. Vaughn sięgnął dłonią, a jego ciepłe palce musnęły moją skórę, gdy delikatnie założył mi niesforny lok za ucho. Jego oczy były ciemne od pożądania. – Przenieśmy to w jakieś nieco bardziej prywatne miejsce, co? – mruknął, a jego głęboki głos wywołał dreszcze na moich plecach. – Do ciebie czy do mnie? Zatrzymałam się na ułamek sekundy, rozważając opcje. – Do ciebie. Utrzymanie adresu mojego mieszkania w tajemnicy wydawało mi się małą, konieczną tarczą bezpieczeństwa. Wychodziłam z klubu z mężczyzną, którego poznałam zaledwie kilka minut temu. Jeśli jakimś strasznym zrządzeniem losu okazałby się seryjnym mordercą, przynajmniej nie wiedziałby, gdzie mieszkam. A jeśli nim nie był i udałoby mi się przetrwać noc, jutro bez problemu mogłabym wrócić do mojego mieszkania, by w samotności pogrążyć się w użalaniu nad sobą. Vaughn wstał i podał mi dłoń. Przyjęłam ją, pozwalając mu owinąć palce wokół moich i pociągnąć mnie na nogi. Poprowadził mnie przez tłum, a jego dłoń spoczywała opiekuńczo na dole moich pleców. Gdy mijaliśmy bramkarza, zorientowałam się w jednej rzeczy. – Czekaj. Nie zapłaciliśmy za drinki. – Dopisze to do mojego rachunku – odpowiedział gładko Vaughn, nawet nie zwalniając kroku. Zimne nocne powietrze uderzyło mnie w twarz, gdy wyszliśmy z klubu. Na zewnątrz, zaparkowany tuż przy krawężniku, stał elegancki, czarny Aston Martin. Vaughn odprowadził mnie na stronę pasażera i otworzył drzwi. Wysyłając w górę cichą modlitwę, wsunęłam się na skórzany fotel. Byłam gotowa uwolnić się od przeszłości, nawet jeśli tylko na jedną noc.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Gorzki pocałunek – Jego nieuchwytna obsesja | Czytaj powieści online na beletrystyka