TESSA
Wypłynęłam z ciężkich objęć snu, wybudzona wilgotnym ciepłem miękkich pocałunków wędrujących po wrażliwej skórze mojej szyi. Znajomy ciężar Oscara przeniósł się na moje ciało, wgniatając materac wokół mnie. Otworzyłam oczy, mrugając w stronę ciemnego sufitu, a mój umysł wciąż był otępiały od utrzymujących się snów.
– Ładnie pachniesz – wymamrotał Oscar, a jego oddech omiótł mój obojczyk.
Wda
















