TESSA
Wypuściłam powietrze. – Prawdopodobnie masz rację.
Głowa Oscara poderwała się, jakbym poraziła go prądem.
– I tyle? Tak po prostu się zgadzasz? – W jego głosie pobrzmiewała bardzo wyraźna nuta oskarżenia, co wprawiło mnie w osłupienie. A co niby miałam zrobić?
– Czy nie powiedziałeś przed chwilą, że chcesz... – Jego pozbawiony krzty wesołości śmiech mi przerwał.
– Jesteś naprawdę zdesperowan
















