NADINE
Wzięłam kolejny łyk, a lód cicho brzęknął o szkło, gdy próbowałam skupić się na czymkolwiek innym niż żar jego spojrzenia wciąż wypalający ślad na mojej skórze.
To było absurdalne.
To było irytujące.
Nie miałam najmniejszego powodu, by przejmować się ponurym, obrażonym nastrojem, w jakim Ronan Vane tkwił po drugiej stronie sali. A jednak to czułam. Czułam jego obecność.
Odepchnęłam tę myśl
















