VAUGHN
„Jak jej dzisiaj poszło?” – zapytałem łagodnie, nawiązując do wizyty jej matki.
„Dałam jej pieniądze. Dwadzieścia tysięcy” – przyznała bez ogródek.
Jej słowa zawisły w powietrzu, a przez chwilę byłem zbyt zszokowany, by cokolwiek powiedzieć. Moja klatka piersiowa zacisnęła się, gdy dotarł do mnie sens jej słów.
„Mówisz poważnie” – mruknąłem, gdy po długiej pauzie nie rozwinęła tematu.
„Tak.
















