VAUGHN
Pchnąłem ciężkie, szklane drzwi cukierni Praline, wchodząc z oślepiającego, popołudniowego upału do chłodnego, klimatyzowanego wnętrza. Dzwonek nad futryną zabrzęczał, ale jego dźwięk natychmiast utonął w oszałamiającym zapachu świeżo pieczonych ciastek, ciepłych drożdży i roztopionej czekolady. Na ułamek sekundy ten aromat przeniósł mnie w czasie. Przypomniał mi leniwe, niedzielne popołudn
















