TESSA
Śniadanie było tu dobre. Tak dobre, że z najwyższej półki. Nigdy nie miałam w zwyczaju jadać tak obfitych śniadań, ale nie narzekałam. Prawie powstrzymałam jęk, biorąc kęs kruchego rogalika. Rety! To było wspaniałe!
– Zakładam, że śniadanie odpowiada pani gustom, panno Vance? – zapytał Hector, po mistrzowsku składając serwetkę. Tak bardzo przypominał mi Josepha z „Dynastii”, tamtejszego majo
















