TESSA
Valerie wydała z siebie zduszony dźwięk, po czym zapiszczała: — To jest dobre… Jezu! To są rzeczy na poziomie jakiegoś romansu.
Jej kawa zdążyła ostygnąć, a o kanapce dawno zapomniała, podczas gdy chłonęła najnowsze informacje z mojego życia tak, jakby były, tak jak powiedziała, jakąś powieścią romantyczną.
Mój umysł był dzisiaj naprawdę zajęty próbami przetrawienia tego, co wydarzyło się ub
















