VAUGHN
To był szalony dzień. Trzy spotkania z rzędu. Mój czas na lunch praktycznie przepadł, a na dodatek dzień jeszcze się nie skończył. Oparłem się na fotelu i zamknąłem oczy. Właśnie wtedy drzwi otworzyły się z siłą wystarczającą, by wyrwać mnie z tego krótkiego odpoczynku.
– Chryste! – mruknąłem, prostując się. Nikogo się nie spodziewałem, a już na pewno nie Tessy, która nie wspominała, że ma
















