TESSA
– Tesso. – Głos Ronana odwrócił moją uwagę od kotłujących się w parku szczeniaków.
– Cześć. – Wstałam z ławki, strzepując z dżinsów niewidzialny pył. – Chciałeś porozmawiać. O co chodzi?
– Coś wiesz. – Wiatr musnął moją twarz, a po moich plecach przebiegł dreszcz, przyprawiając mnie o gęsią skórkę.
– O czym? – zapytałam, starając się, by mój głos brzmiał spokojnie, mimo że jego wzrok palił m
















