TESSA
Po tej rozmowie – a raczej, ściślej mówiąc, braku rozmowy – jaką odbyłam z Vaughnem, sen nie nadszedł łatwo. Zamykał się przede mną całkowicie, za każdym cholernym razem. Z jakiegoś powodu nie chciał mnie do siebie dopuścić. Czułam mury, które wokół siebie zbudował, solidne i nie do przebicia. Tak bardzo starałam się szanować jego granice, honorować dystans, jakiego potrzebował, ale to bolał
















