VAUGHN
Ciche kliknięcie drzwi odciągnęło moją uwagę od akt, które przeglądałem. Tessa stała w progu; jej postawa była sztywna, a wzrok nieobecny. Coś było nie tak. Czułem to.
– Hej – przeciągnąłem, starając się brzmieć swobodnie, i odłożyłem dokumenty na bok.
– Wróciłeś wcześnie. Mówiłeś, że masz spotkanie? – zauważyła Tessa.
– Słyszałem o twojej matce – powiedziałem, uważnie ją obserwując.
–
















