TESSA
Ciche chichoty wypełniły salon, gdy Ivy kręciła się przede mną, a jej ulubiona różowa spódniczka tutu falowała wokół niej. Jej loki podskakiwały z każdym krokiem, a policzki były zarumienione z ekscytacji. Całe popołudnie była wyjątkowo gadatliwa, wręcz pękała z chęci podzielenia się czymś ze mną.
"Och, oto i twój tatuś" – powiedziałam żartobliwym, droczącym się tonem, dostrzegając Vaughna w
















