W chwili, gdy jego oczy błysnęły czerwienią, serce podeszło mi do gardła.
Nie w przenośni — przysięgam, że czułam się tak, jakby dosłownie się odłączyło, zanurkowało i zostawiło mnie bez tchu. Czułam na plecach żar szeptów, ciekawskie spojrzenia i przyciszone pomruki omeg i Valentiny. Niech to szlag. Na pewno coś zobaczyli.
Chwyciłam Malakaia za nadgarstek i odciągnęłam go za róg budynku, dystansu
















