Powinnam mu oddać ten plik.
Bennett mnie obserwuje. Czeka. Jego palce wybijają zniecierpliwiony rytm na biurku, ale nic nie mówi. Nie naciska. Daje mi szansę, by zrobić to, co słuszne, albo to, co złe – w zależności od tego, po której stronie moralnej barykady się stoi.
To tylko plik. To tylko informacje. To tylko słowa na pieprzonej kartce papieru.
Tyle że wcale nie.
Czuję to w żołądku, to skręca
















