Dom. Nie-taki-słodki, dysfunkcyjny, oceniający dom.
Dom stada majaczy w oddali, gdy wleczemy się przez bramę, wyglądając, jakbyśmy zostali przeżuci i wypluci przez wyjątkowo wkurzonego samotnika.
W tym miejscu wszystkie moje kwiaty po prostu odrastały jako ciernie.
Malakai wlecze się za mną, a jego gigantyczna sylwetka rzuca cień, który zdaje się połykać mnie w całości. Jego szmaragdowe oczy są we
















