Uścisk Bety jest jak pieprzone imadło.
Jego palce wbijały się w moje ramię, gdy ciągnął mnie naprzód. Potykam się na wypolerowanej kamiennej podłodze. W chwili, gdy ciężkie żelazne bramy zatrzasnęły się za nami, wiem, że popełniłam błąd.
Nie dlatego, że żałuję przyjazdu.
Nie dlatego, że się boję.
Ale dlatego, że nie byłam gotowa go zobaczyć.
— Jesteś Sienna, prawda? — pyta, gdy mijamy kolejne rzęd
















