Strach pożre mnie żywcem.
Drzwi otwierają się ze skrzypieniem, a metal zgrzyta o kamień. Dźwięk drapie mnie wzdłuż kręgosłupa niczym ząbkowane ostrze, ale utrzymuję pozbawiony wyrazu, luźny wyraz twarzy. Na pewno nie dam im po sobie niczego poznać.
Moja kolej.
Wiedziałam, że to nadejdzie w chwili, gdy kilka godzin temu Valentinę wrzucono z powrotem do celi, pobitą na kwaśne jabłko i w siniakach, z
















