Mój puls to pieprzony bęben wojenny.
Wali mi w uszach, każde uderzenie głośniejsze od poprzedniego, zagłuszając wszystko oprócz niego — jego zapachu, jego oddechu, jego cholernych rąk zamykających mnie przy biurku, jakbym tu przynależała, jakbym należała do niego.
Powinnam go odepchnąć. Podrapać jego ramiona. Zatopić moje pieprzone zęby w jego skórze, jeśli muszę. Zrobić cokolwiek, by złamać ten s
















