– Cóż, myślę, że... – Pauzuję. Nie dlatego, że nie wiem, co chcę powiedzieć. Ale dlatego, że cisza w tym cholernym pokoju przypomina próbę złapania tchu w pieprzonym grobie.
Wszystkie oczy. Każda jedna para starożytnych oczu Alfów utkwiona we mnie, jakbym właśnie rozebrała się do naga i zatańczyła na stole.
Nikt się nie odzywa. Nawet Malakai.
Dobrze. Śmiało, lekceważcie mnie.
Pozwólcie, że coś wam
















