Nie mrugam.
Nie potrafię.
Jego oczy są we mnie utkwione, jakbym wyczołgała się prosto z piekła i przyciągnęła ze sobą widły samego diabła.
I może tak właśnie jest.
Bo stoję tutaj, w komnacie Królowej Wdowy, a ona trzyma porcelanową filiżankę w połowie drogi do ust, podczas gdy Malakai Vane — Król pieprzonych Likanów — patrzy na mnie z taką wściekłością, jakbym właśnie naszczała do jego święconej w
















