Nie ruszam się.
Nawet nie oddycham.
W całej jadalni zapanowała taka cisza, że słyszę najcichsze zgrzytanie sztućców o talerze, przenoszenie ciężaru ciała, gdy członkowie stada próbują udawać, że nie są całkowicie pochłonięci tym pieprzonym cyrkiem, który zaraz się przed nimi rozegra. Omegi stoją na obrzeżach jak duchy, z opuszczonymi głowami, ale czuję, jak ich oczy strzelają w moją stronę. W stro
















