Wciąż słyszę to przyprawiające o mdłości mlaśnięcie rozrywanego mięsa; obraz pokrytej krwią dłoni Malakaia, wyciągającej gardło samotnika, odtwarza się w mojej głowie w kółko. Moje ręce nie przestają drżeć.
Ciało samotnika już zniknęło, odciągnięte przez wojowników stada, którzy wyglądali na równie zaniepokojonych, co ja.
Cassian odszedł po wykrzyczeniu rozkazów, ale w ogóle mnie to nie obchodziło
















