— Kto to zrobił?
Głos Malakaia jest niski i gardłowy, ledwie głośniejszy od warknięcia, ale mam wrażenie, jakby te słowa cięły powietrze i trafiały mnie prosto w pierś.
Cholera.
Przez sekundę mam w głowie pustkę, po czym włącza się tryb paniki. Odsuwam się gwałtownie, odpychając jego rękę od mojego uda, które wciąż piecze pod bandażem. Mój śmiech brzmi niepewnie, nienaturalnie, jakbym brała udział
















