— Radzę ci bardzo uważnie dobierać kolejne słowa.
Cisza, która zapada po jego pytaniu, jest ogłuszająca.
Co wydarzyło się w apartamencie?
Nie oddycham. Bennett również.
Spojrzenie Malakaia przecina mnie niczym cholerna gilotyna, ostre i zabójcze. Oczy w kolorze leśnej zieleni, wzburzone. To nie gniew. Nie — to coś innego. Wścieklizna. Brak zahamowań. Rodzaj furii, która nie tylko płonie, ale i poż
















