Powinnam była opuścić to pieprzone biuro, kiedy miałam szansę.
Zamiast tego siedzę na podłodze, z plecami przyciśniętymi do biurka Bennetta, a moje serce uderza o żebra, jakby próbowało się wyrwać. Teczka leży na moich kolanach, jej ciężar jest o wiele większy, niż papier i atrament powinny kiedykolwiek ważyć. Moje palce drżą, gdy ją otwieram.
Pierwsza strona patrzy na mnie. Moje imię. Moja data u
















