Gdybym dostawała dziesięciocentówkę za każdą nienawiść, jaką darzę to miejsce, miałabym już dziesięć centów. To niewiele, ale na pewno sprawia, że zaczynam się zastanawiać, czy to naprawdę ta ekskluzywna firma dziennikarska, o której wszyscy mówią.
W biurze śmierdzi przypaloną kawą, tanim tuszem do drukarki i nieświeżym oddechem rozczarowania. Siedzę przy tym cholernym biurku od wielu godzin — kli
















