Królik kołysze się w dłoni Malakaia, a z jego wiotkiego, obdartego ze skóry ciała kapie na podłogę krew, gdy on uśmiecha się do mnie jak dzieciak chwalący się szkolnym projektem. Krew rozmazana na jego twarzy i klatce piersiowej zdecydowanie jednak nie jest już taka urocza.
Przełykam ciężko ślinę, starając się zignorować pierwotną nutę w jego tonie i dziki błysk w jego oczach. To tylko Malakai. Ni
















