Pierwszą rzeczą, na którą zwracam uwagę, jest zimno.
Nie takie wilgotne, które przykleja się do skóry jak druga warstwa ubrań, ale ostre, przenikające do szpiku kości chłodem żelaznych kajdan wokół moich nadgarstków. Ramiona bolą mnie od trzymania ich w górze, a barki są wyciągnięte pod tak nienaturalnym kątem, że dziwię się, że jeszcze nie zostały złamane.
Głowa pulsuje mi w rytm tętna, a kiedy r
















