Zaraz zwymiotuję.
I nie mówię tu o tym uroczym rodzaju mdłości, kiedy trochę kręci ci się w głowie i przechodzi po łyku wody. Nie, to jest pełnowymiarowy, „o rany, chyba zaraz umrę” rodzaj nudności, który siedzi głęboko w trzewiach i przypomina, że mogę być najgłupszą suką na tej planecie.
Bo oto jestem, siedzę w samochodzie pod Cytadelą Suwerennych, ubrana w pieprzoną maskę i suknię, która kosztu
















