Kurwa, mrugam. Raz. Dwa.
Chloe?
Wiruje na parkiecie jak cholerna baletnica na amfetaminie, podczas gdy ja stoję jak wryta, zaciskając palce na moim drinku tak mocno, że dziwię się, że szkło nie pęka.
To musi być jakiś kosmiczny żart. Moja najlepsza przyjaciółka — moja najlepsza przyjaciółka z pracy, moja najlepsza przyjaciółka będąca bezpieczną przystanią od wilkołaczych dramatów — powinna być tys
















