Powietrze wibruje od energii, gdy Bal Parowania w końcu się rozpoczyna. To gówno dopiero się zaczyna, a ja już jestem wykończona.
Sala ocieka elegancją — złote żyrandole rzucają ciepły blask na morze drogich sukni, jedwabnych krawatów i przesadnie wypolerowanych uśmiechów.
To jaskrawo kontrastuje z moją prostą czarną sukienką i fartuchem, które wrzeszczą: „omega na cholernej służbie”.
Omijam grupę
















