Nazwisko migające na ekranie mojego telefonu jest jak cios prosto w splot słoneczny.
Cassian Thorne.
Wpatruję się w nie, jakby to cholerstwo miało zaraz wybuchnąć.
Nie miałam od niego znaku, odkąd opuściłam Brookstone.
Cóż, zaczęliśmy od złej stopy i nie pamiętam, bym zostawiła mu swój numer przy wyjeździe.
Ani jednego połączenia. Ani jednego SMS-a. Nawet półgębkiem rzuconych przeprosin ukrytych p
















