Cofam się.
Szybko.
Jakbym właśnie dotknęła gorącego pieca. Ciepło oddechu Bennetta wciąż unosi się blisko moich ust, ale odpycham go tak mocno, że aż się zatacza.
Nawet tego nie analizuję – moje dłonie reagują, zanim mózg nadąża za sytuacją.
"Kurwa" – wzdycham, robiąc krok do tyłu, jakby dystans mógł cofnąć ostatnie pięć sekund tego, co to do cholery było. "Szlag."
Brwi Bennetta marszczą się ze zd
















