Nie mogę kurwa oddychać.
Atrament jest wyrazisty, głęboki i stały — wyryty w jego skórze niczym pieprzone znamię.
Sienna.
Ciągnie się wzdłuż jego żeber, zawijając się w stronę pleców, jakby tam przynależało. Jakby zawsze tam przynależało. Nie, to ja tam przynależę.
Nie. Nie, to nie... To nie tak powinno wyglądać.
Odwracam się do Gideona, mój głos z trudem przeciska się przez suchość w gardle. "Kie
















