VALENTINA
Nie wchodzę na terytorium Watahy Brookstone. Ja się, kurwa, czołgam.
Moje nogi ledwo pracują, stopy mam zdarte do żywego mięsa i pocięte; pieką przy każdym kroku, gdy przeciągam się przez granicę. Jeszcze kilka cali i padam twarzą w błoto. Żwir wbija mi się w dłonie, ale nawet mnie to nie obchodzi. Ból to tylko kolejne przypomnienie, że mi się udało. Że przeżyłam.
O tej porze rano powiet
















