Pędzę na sam koniec Mall, gdzie limuzyna właśnie się zatrzymała, a moje oczy rozszerzają się na widok mediów oblepiających ją niczym pszczoły. Przysięgam, że ten pieprzony wszechświat ma ze mną osobiste porachunki.
— Alfa!
— Wasza Wysokość, proszę spojrzeć tutaj! — Przez ten kłębiący się tłum w ogóle go nie widzę, choć wątpię, by im również udało się zrobić dobre zdjęcie.
Cholera, to był ich samoc
















