Świat nagle staje się ostry.
Biorę ostry wdech, moje płuca pieką, jakbym wstrzymywała oddech pod wodą. Ciało mnie boli, ale ból jest szumem w tle w porównaniu z tą jedną, przerażającą realizacją wciąż dzwoniącą w mojej głowie.
Malakai.
Głos lekarza odbija się echem, słowa oplatają moją czaszkę jak drut kolczasty.
„Alfa już o to dba. Ten człowiek – Malakai – wkrótce przestanie być problemem”.
Panik
















