Uścisk Cassiana to pieprzone imadło.
Szamoczę się, kopię, drapię wszystko, czego mogę dosięgnąć, ale jego chwyt ani trochę nie słabnie. Niesie mnie jak pieprzony worek ziemniaków, a mój brzuch naciska na jego ramię, gdy wielkimi krokami przemierza korytarze domu stada. Mój wzrok wciąż wiruje od oderwania mnie od Malakaia, ale to nie powstrzymuje wściekłości płonącej w moich trzewiach.
„Postaw mnie
















