Zimny dreszcz przebiega mi po kręgosłupie.
Nagle czuję się tak, jakby ktoś mnie obserwował.
Zerkam przez ramię, ale redakcja wygląda dokładnie tak samo — na wpół pusta i obojętna.
A jednak... to swędzenie nie chce ustąpić.
Otrząsam się z tego, zmuszając do skupienia.
Bazgrzę kod dokumentu na kolejnej żółtej karteczce i wpycham ją głęboko do kieszeni.
Jutro pogrzebię w tym głębiej.
Dowiem się, co n
















