Z perspektywy Viviany
Film właśnie się skończył, gdy chaos zburzył iluzję bezpieczeństwa.
Głośny trzask. Krzyki. Kroki dudniące na korytarzu.
Drzwi do kina domowego otworzyły się z hukiem, a Bruno i kolejny ochroniarz wpadli do środka z uniesioną bronią.
"Kryjcie się za nami!" warknął jeden z nich.
Vincenzo już był w ruchu, popychając mnie i Rocco za odchylane fotele.
"Co się dzieje?" szepnęłam z














